Pacjenci często nie ćwiczą. Oto dlaczego.
Czasem plan działania ląduje w szufladzie zaraz po wyjściu z gabinetu. Coraz rzadziej, ale jednak niekiedy słyszę: „przepraszam, nie miałam czasu”, „dzieci chorowały”, „zapomniałam”.
Statystyki są tu nieubłagane – badania sugerują, że nawet 50–70% pacjentów nie przestrzega zaleceń domowych w pełni, a spora część z nas poddaje się już po pierwszym tygodniu.
Czy to oznacza, że pacjenci są „leniwi”? Absolutnie nie. Przyczyny są złożone, ale dziś chciałabym uderzyć w nasze, fizjoterapeutyczne piersi i przyjrzeć się temu, co leży po naszej stronie. Bo sukces fizjoterapii to nie tylko praca w gabinecie, ale przede wszystkim plan, który… da się przeżyć.
Największą przeszkodą w drodze do zdrowia nie jest brak silnej woli, ale nierealne zalecenia, które zupełnie nie pasują do Twojego życia. Fizjoterapia nie dzieje się w próżni, na nią jest czas między obiadem a pracą, między drzemką dziecka a zakupami.
Wyobraź sobie mamę czwórki dzieci, która słyszy, że „powinna znaleźć codziennie pół godziny na trening mięśni dna miednicy, automasaż blizny i pilates”. Brzmi jak żart, prawda? Albo pacjentkę z ADHD, która w ramach relaksu ma przez pół godziny leżeć nieruchomo i słuchać treningu autogennego – dla jej przebodźcowanego układu nerwowego to może być tortura. Z kolei osoba, dla której siłownia i ciężary to jedyny sposób na rozładowanie stresu, poczuje się zwyczajnie nieszczęśliwa, jeśli nagle każemy jej zrezygnować z pasji na rzecz spokojnej jogi.
Fizjoterapeuta jako towarzysz
Kluczem do sukcesu jest praca na zasobach. Dobra terapia to taka, która w jak najmniejszym stopniu wywraca Twoje życie do góry nogami. Zamiast reorganizować cały Twój dzień, wspólnie szukamy „szczelin”, w które możemy włożyć nowe nawyki.
- Liczysz się Ty: Zalecenia muszą odnosić się do tego, co lubisz. Jeśli nienawidzisz maty, nie będziemy na niej ćwiczyć. Może Twoim „zasobem” jest spacer do pracy? Wtedy nauczysz się jak ze spaceru zrobić aktywność o umiarkowanej intensywności.
- Aktywne współtworzenie: Jako pacjentka jesteś ekspertką od swojego życia. Fizjoterapeuta jest tylko towarzyszem, który podpowiada techniki. To Ty decydujesz, która propozycja ćwiczeń jest dla Ciebie najbardziej realna do wykonania i przy tym efektywna.
- Zasada stopniowania: Mózg uwielbia sukcesy. Jeśli dostaniesz zbyt trudne zadanie, Twój mózg szybko uzna je za zagrożenie i znajdzie wymówkę, by go nie robić. Zaczynamy od małych kroków i tego, co działa dobrze. Świetnie oddychasz? Wykorzystamy to! Lubisz tańczyć? To do dzieła!
Edukacja to nowa ścieżka w mózgu
Ciekawostką jest to, że nasz mózg jest neuroplastyczny – uwielbia się uczyć, ale potrzebuje do tego zrozumienia sensu. Kiedy tłumaczę Ci, dlaczego dane ćwiczenie pomaga, Twojemu mózgowi łatwiej jest wydeptać nową ścieżkę neuronową.
Ustalenie celu to Twój kompas. Kiedy wiemy, dokąd idziemy (np. „chcę biegać bez lęku o nietrzymanie moczu” albo „chcę podnosić dziecko bez bólu pleców”), ćwiczenia przestają być nudnym obowiązkiem, a stają się środkiem do wolności.
Pamiętaj! Jeśli nie ćwiczysz, to nie jest powód do wstydu czy unikania kolejnej wizyty. To sygnał dla nas, że plan wymaga korekty. Dobra fizjoterapia to dialog – powiedz mi, co jest dla Ciebie realne, a ja dopasuję resztę tak, byś czuła, że to Ty rządzisz terapią, a nie ona Tobą.


Zostaw odpowiedź